Akademia Sztuk Pięknych

w Warszawie

Wystawa Mateusza Dąbrowskiego w Galerii NANAZENIT

Opublikowano 22 listopada 2019
GALERIA NANAZENIT

 

Mateusz Dąbrowski jest wieloletnim wykładowcą na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie.

Mateusz Dąbrowski, oficjalnie grafik, dość szybko poczuł, że kapelusz jednej dyscypliny jest dla niego diabelnie przyciasny. Powiedzieć, że jest artystą multidyscyplinarnym, to nic nie powiedzieć.

Rewolta, awangarda i pokora to pojęcia ściśle towarzyszące jego podróżom w przetrzeni sztuki. Dla niego dyscypliny sztuki istnieją w kosmosie, który sam jest sztuką. Stąd te wszystkie mechanizmy: coś się kręci, coś błyska, a tu buczy. To takie maszyny, które nas przenoszą w inne wymiary. Czy Matusz ma mapę miejsc, w które nas wysyła?

Wyjęte z czasu alchemiczne laboratorium materii sztucznej, pracownia sztuki. Jednorodność i chaos. I to nieustające zaskoczenie, co za wehikuł zobaczymy i dokąd nas tym razem przeniesie. Otrzymujemy nielimitowaną przepustkę do ośrodka badawczego, możemy prześledzić eksperymenty i ich wyniki, które są tak fantastycznie różnorodne, jak i spójne.Płynąc przez obszary twórczości Mateusza Dąbrowskiego po pewnym czasie przeżywamy swoiste déjà vu. Podobieństwo prac, szczególnie w cyklach, powoduje pewność, że jesteśmy jakby w punkcie wyjścia, kiedy w rzeczywistości na nasze postrzeganie została nałożona kolejna warstwa laserunku, który pogłębił i wzbogacił postrzegania świata.

Grafika, malarstwo, rzeźba, film, filozofia, muzyka – to tylko narzędzia, którymi artysta buduje swoje dzieło. Dzieło składające się z cykli, serii, tworzących rytm, oddech, czasoprzestrzenny wdech i wydech. Dostrajający obserwatora i uczestnika (który przestał być już zwykłym widzem) do częstotliwości, pulsu, przenikającego twórczość Mateusza Dąbrowskiego.

 

Uczestniczymy w świecie, w którym prace Mateusza Dąbrowskiego stale rozpracowują reguły, jednocześnie tworząc zasady daleko wykraczające poza estetykę i rzemiosło.

Jego twórczość to ciągły dialog między postawionym pytaniem a odpowiedzią, analiza, a w tym osobliwym teście zaskakującym swoim bardzo przyjemnym przebiegiem, dowiadujemy się o rzeczach absolutnie niebywałych. Ujawniają one świeże, prosto z fabryki receptury. Zaczynamy dostrzegać inny czasoprzestrzenny sens. To poszukiwanie sensu jest jak obsesja, nadludzka determinacja, co skłania nas do myśli, że to nie artysta wybrał tę drogę – to droga wybrała jego. To już nie plastyka, rzemiosło, a jakiś kosmiczny, metafizyczny kierunek.

Pomimo dość odległych formalnie działań takich jak relief, rzeźba kinetyczna, grafika, malarstwo, wspólna jest nić, promień, struktura poszukiwania. Jest tu olbrzymia fascynacja tworzywem, od tuszu drukarskiego – po styropian, od filcu – po światło – i  nie wiemy co jeszcze. Zapewne wiedzy tej nie posiada nawet Mateusz.

Natrafiamy na nieustający strumień sugestii i wątpliwości, pytań i odpowiedzi, kontekstów i analiz. Poruszamy się po tkaninie twórczości artysty, mknąc po partiach gładkich i lawirując w zagnieceniach. Jesteśmy prowadzeni szwem. Nagle trafiamy między warstwy.

Jednak daleko pracom Mateusza Dąbrowskiego do monologu. Nawet do rozmowy. Dzieła razem z nami uczestniczą w patrzeniu na,  wgłąb siebie i przez siebie.


Źródło:http://nanazenit.pl/project/orion/